Twój głos się liczy!

Już w najbliższą niedzielę odbędą się w naszym kraju wybory prezydenckie. Wszystkie kandydujące na urząd prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej do końca dzisiejszego dnia mogą prowadzić swoje kampanie wyborcze. Wielu z nas już wie, na kogo zagłosuje, nadal jednak istnieje spora grupa osób niezdecydowanych i takich, które w ogóle nie chcą uczestniczyć w wybieraniu głowy naszego państwa. To, jak sądzę, spory błąd.

Prawdą jest, że prezydent RP to urząd o dość ograniczonym zakresie władzy. Kandydujący często przekazują coś zupełnie innego na temat uprawnień osoby sprawującej ten urząd. Niemniej jednak jest to najważniejsza osoba w państwie i nie wolno o tym zapominać. Od nas zależy kto ten urząd obejmie i jak będzie go sprawował. Od nas zależy, w jaką stronę skieruje się nasze własne poczucie siły.

W wyborach, podobnie jak w sporcie, wygrana jest pożądana, ale liczy się przede wszystkim udział. Rozczarowanie poziomem życia, zniechęcenie do polityki i polityków nie może być wymówką zwalniającą od oddania głosu. Ten głos to nie tylko tak zwane spełnienie obywatelskiego obowiązku. Ten głos jest czymś o wiele poważniejszym. Głosowanie oznacza patriotyzm, chęć wzięcia odpowiedzialności za to, co w naszym kraju się dzieje. Wybór człowieka, który będzie reprezentował nasz kraj w ciągu najbliższych pięciu lat nie jest łatwy, ale czyż inne, codzienne nasze wybory są łatwe? Dorosłość oznacza umiejętność podejmowania świadomych decyzji.

Wybory prezydenckie są także szansą na wyrażenie swojego punktu widzenia na to, co w obecnej Polsce nam się nie podoba. Mnogość osób kandydujących na stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej jest w tym sensie bardzo poręczna, pozwala bowiem z łatwością znaleźć kogoś, kogo program zbieżny jest z naszymi poglądami. W tym dniu, w dniu wyborów, to my, obywatele, mamy głos, którego na co dzień nie używamy. Chwila wyborów to właśnie chwila, kiedy jesteśmy obywatelami naszego kraju w stopniu najwyższym. Być może to banalne, ale tak właśnie skonstruowana jest demokracja. Każdy głos ma tę samą siłę. Nie bójmy się zatem jej użyć.

Zamach na rady?

Zbliża się dzień wyborów do rad osiedlowych we Wrocławiu. Im bliżej 19. maja tym temat porusza coraz więcej osób w naszym mieście. Na razie jeszcze jakby nieśmiało, jakby z pewną rezerwą, ale jednak coś w tej sprawie zaczyna się dziać. Niestety raczej na niekorzyść mieszkańców.

W zamieszczonym ostatnio w Gazecie Wyborczej wywiadzie, Jerzy Michalak, jeden z radnych miejskich Klubu Rafała Dutkiewicza, wypowiedział się bardzo krytycznie o działalnościach rad osiedli. Trudno nie odnieść wrażenia, że na polecenie prezydenta radny rozpoczął kampanię zmierzającą do likwidacji wszelkiej inicjatywy i samorządności mieszkańców Wrocławia. Proponowane przez jego klub zmiany w uchwale dotyczącej RO idą bowiem w kierunku niszczenia tego, co przez ostatnie dwie dekady miało być fundamentem wielkiej budowy społeczeństwa obywatelskiego.

Oczywiście, rację ma radny Michalak, kiedy mówi, że RO często nie funkcjonują należycie. Diagnoza jak najbardziej słuszna, kuracja jednak zmierza do śmierci pacjenta. Zamiast bowiem pochylić się nad przyczynami tego stanu rzeczy, pan radny proponuje zniesienie rad. To nie jest nawet zamiecenie problemu pod dywan, to po prostu zamach na obywatelską inicjatywę. I nie zmieni tego w żaden sposób rzucenie mieszkańcom ochłapu w postaci tak zwanego budżetu obywatelskiego. Ów pomysł trudno bowiem odebrać inaczej niż działanie według zasady maskowania prawdziwego problemu. Problemem bowiem jest rzeczywiste dopuszczenie mieszkańców do uzyskania realnego wpływu na to, co się w ich własnym mieście dzieje.

Wiele gorzkich słów napisano o braku działalności rad, nie będę zatem powtarzał tych wszystkich zarzutów. Chodzi bowiem raczej o stworzenie planu uzdrowienia sytuacji. Przecież za to, że radni osiedlowi nie cieszą się zaufaniem mieszkańców odpowiadają władze, które nie pozwalają na zwiększenie ich kompetencji. Wieloletnie traktowanie rad jako pewnego rodzaju zła koniecznego, które należy jedynie tolerować, znajduje odzwierciedlenie w obecnym ich położeniu. Brak szerszych uprawnień, brak realnego wpływu na to, co dzieje się w samych osiedlach, pełnienie jedynie funkcji doradczych wobec miasta sprawiły,że dziś już nikt nie wierzy, że zasiadanie w radzie może cokolwiek zmienić. A skoro wybrani radni niewiele mogą zrobić, to po co ich tak naprawdę wybierać? Układ jest już zamknięty, a jego żywot policzony. W obecnym kształcie rady skazano na wymarcie.

Największym – w moich oczach – zarzutem wobec miasta jest nieumiejętność prowadzenia polityki aktywizującej mieszkańców. Wydaje się pieniądze na ulotki promujące wielkie inwestycje miejskie, a brak jest jakichkolwiek działań wspierających aktywność społeczników, którym nie jest obojętne, w jakim środowisku mieszkają. W dobie internetu i działalności wielu programów kształtujących postawy aktywności społecznej, owo zaniechanie trudno mi zrozumieć. Czy nie można promować idei brania odpowiedzialności i aktywnego udziału w życiu lokalnej wspólnoty tak samo, jak promuje się aktywny wypoczynek czy rozwijanie komputerowych kompetencji wśród seniorów? Wszelka ludzka działalność ma swoje źródło w wiedzy. Jeśli nie będzie zrozumienia podstaw funkcjonowania demokracji na jej najniższym szczeblu, nie tylko nie będzie osiedlowych rad, ale zmienią się na gorsze statystyki udziału obywateli w życiu społecznymi i politycznym na wyższych szczeblach. Już dziś widać niepokojący spadek takiej aktywności – świadczą o tym dane mówiące o coraz mniejszej frekwencji wyborczej.

Możemy przeciwdziałać temu tylko w jeden sposób – 19 maja głosując. Zaniechanie użycia prawa głosu może mieć poważne konsekwencje.

KM

Plac Kaliski

This slideshow requires JavaScript.

Plac Kaliski na Złotnikach. Miłe miejsce na spędzenie czasu na świeżym powietrzu. Można przysiąść na ławce, poczytać książkę czy po prostu odpocząć. Lubiącym bardziej aktywne formy wypoczynku dano możliwość uprawiania sportu. Można zatem pograć w tenisa stołowego czy porzucać do kosza. Zaprojektowany i stworzony kilka lat temu placyk spełnia świetnie swoją rolę.

Zaraz, zaraz. Kiedy przyjrzymy się bliżej temu, co znajduje się na placu, możemy dostrzec coś jeszcze. A raczej nie dostrzec. Najbystrzejsze bowiem oko nie odnajdzie żadnego śmietnika. Ktoś, kto zdecyduje się na wypicie wody mineralnej czy zjedzenie batonika, musi zabrać śmieci ze sobą.

Problem na pierwszy rzut oka błahy. Kogo obchodzą takie drobnostki? Przecież powinno się i o tym myśleć. Oczywiście, że to jedynie drobnostka, szczegół. Z takich jednak drobnostek składa się nasza rzeczywistość. Brak śmietnika, krzywy chodnik, brak wiaty przystankowej, niedziałające lampy uliczne tworzą razem obraz niezbyt zachęcający.

A przecież tak niewiele potrzeba, żeby to zmienić, prawda?

KM

Wstępniak

Zaczynamy. Chcemy zbudować portal informacyjny w nowym stylu. Uważamy, że brakuje podobnej inicjatywy lokalnej. Mamy nadzieję, że zmienimy ten stan rzeczy.

Co dla nas oznacza nowy styl? Mamy nadzieję, że zdołamy przekonać wszystkich odbiorców do tego, by razem z nami dzielili się nie tylko wydarzeniami z Leśnicy i okolic, ale by pomogli nam zbudować coś znacznie więcej. Możemy przecież wspólnie odkrywać historię ludzi i miejsc naszego osiedla. Możemy razem dyskutować o osiedlowych problemach i sposobach ich rozwiązania.

Piszecie? Fotografujecie? Kręcicie filmy? Może znacie kogoś, kogo warto przedstawić innym? Leśnica to ciekawe miejsce, więc warto dać innym znać o sobie. Wspólnie możemy tego dokonać.